pp-676x248

fot. Anja Troha Canine Photography

Zaczynając przygodę z psem od wprowadzenia go do domu, zawsze mamy wobec niego pewne oczekiwania. Czasami chcemy psa po prostu jako psa rodzinnego, a jak się potem często okazuje zaczynamy z nim pracować. Jeżeli nastawiamy się od początku na psa sportowego do pracy z nami, robimy wszystko, co w naszej mocy, by ułożyć go jak najlepiej. Zapominamy jednak, że nie możemy przyśpieszyć naturalnego rozwoju psa pod względem psychicznym, a także fizycznym.

Najszybszy okres wzrostu u szczeniaka występuje około 6-7miesiąca, jednak, należy pamiętać, że cały układ kostny kończy rosnąć w wieku około 12 miesięcy u mniejszych ras, a u dużych około 24miesiąca. Po za tym, każdy pies jest inny i rozwija się w inny sposób. Jeden będzie wrażliwy na bodźce, których drugi nawet nie zauważy, więc my, jako właściciele, musimy obserwować własne czworonogi, bo my znamy je najlepiej. Wiemy na ile możemy sobie pozwolić i co pies na daną chwilę może wykonać.

Jeśli mamy już psa powinniśmy zadbać o dobre relacje na podłożu pies-przewodnik. Zwierzę powinno chcieć z nami pracować, a my musimy zrobić wszystko, aby tej chęci szczeniakowi, czy też dorosłemu psu nie zabrakło. Bardzo ważne jest nauczenie samokontroli zarówno psa jak i siebie samego, bo też nie możemy sobie pozwolić na bezustanne pieszczenie czy dawanie smakołyków psom. Pies od początku musi wiedzieć, co może, a czego mu nie wolno. W tej sprawie musimy być konsekwentni, czyli na przykład, jeśli ustalimy, że pies nie może wskakiwać na nas przy powitaniu, to każdy domownik tego przestrzega, za każdym razem, bez wyjątków. Jest to bardzo dobre dla czworonoga, bo ma jasną sytuację, wie, gdzie są granice i jeśli będzie uczony w ten sposób za młodu, to jest to gwarancją dobrych nawyków na przyszłość.

fot. Anja Troha Canine Photography

Jeśli mamy już wybudowane podstawy pracy z psem, możemy wprowadzać psa na tor. Pies ma kojarzyć agility z czymś przyjemnym, radosnym i ma być po prostu szczęśliwy, pracując z nami na torze, jak również poza nim. Musimy pamiętać, że czas spędzony na placu treningowym to mała cząstka całego życia, pies musi się umieć odnaleźć również w innych sytuacjach życiowych, które mogą mu się przydarzyć (tłok w centrum miasta, jazda komunikacją publiczną, różni ludzie/miejsca itd.).
Nie należy od psa wymagać, że po kilku treningach będzie śmigać z nami jak zawodowiec. Stopień trudności musimy dopasować do umiejętności psa, a przede wszystkim do naszych. Jest to bardzo ważne i zapobiega nieprzyjemnym sytuacjom tj. naszym nerwom, że psu coś po raz dziesiąty nie wychodzi, czy wszelakim kontuzjom, które mogą wystąpić na treningu bez odpowiedniego przygotowania przed nim.

fot. Anja Troha Canine Photography

10387647_765123253510952_7784759341111439985_n

fot. Anja Troha Canine Photography

Przed treningiem musimy przeprowadzić tak, jak u ludzi rozgrzewkę, pies musi się włączyć w tryb pracy i wiedzieć, że teraz ma się skupić na nas. Bardzo ważnym elementem u psów sportowych, (choć dobrze, żeby każdy pies to umiał) jest świadomość własnego ciała. Co to oznacza? Pies powinien wiedzieć, że ma przednie jak i tylne łapy, jak rozkładać ciężar i balansować ciałem przy skokach czy przy biegu. Pracujemy nad tym zwykle od pierwszych dni psa w naszym domu. Od najłatwiejszych ćwiczeń do co raz bardziej skomplikowanych. Tutaj również musimy uwzględnić fakt, że pies nie nauczy się wszystkiego naraz. Każde ćwiczenie i kolejne stopnie trudności należy dostosować do tempa rozwoju psa.Wiadomo, że przed wszystkimi kontuzjami psa nie możemy ochronić, jednak musimy sobie zdawać sprawę, że większość problemów jest z naszej winy. Powodem może być po prostu przetrenowanie, wymagamy czasami od psa za dużo żeby zaspokoić własne oczekiwania nie patrząc na stan pupila. Zwykle zaczynamy z bardzo młodym psem prace na ciasnych zakrętach i na wysokich tyczkach, co może być przyczyną wielu kontuzji nie koniecznie od razu widocznych, jednak na starość, pies może odczuwać duże bóle stawów przez takie zachowanie. Z tego względu musimy się zastanowić, czy nasze ambicje nie powinny czasem być na drugim miejscu. Warto czasami poczekać, a potem cieszyć się efektem stopniowej i wspólnej pracy.

Podsumowując, jeśli bierzemy na siebie tak dużą odpowiedzialność, czyli decydujemy się na kilkanaście lat razem z psem, musimy pamiętać, że wypracowane zawczasu podstawy owocują w przyszłości. Powinniśmy cieszyć się i bawić razem z psem, a agility traktować, jako fajne spędzenie wspólnego czasu oraz możliwość lepszej komunikacji i zdobycia nowych umiejętności. Nie oczekujmy od psów czegoś, czego nie mogą zrobić. Pracujmy małymi kroczkami, a na pewno będzie to efektowna praca.

fot. Anja Troha Canine Photography

W agility wyróżniamy 11 przeszkód zatwierdzonych przez FCI. Najbardziej lubianymi przez psa są tunele – miękki lub sztywny. Pies, który przezwyciężył swój pierwszy lęk przed tunelem bez problemu będzie go pokonywał na kolejnych treningach. Podstawowymi przeszkodami są pojedyncze stacjonaty. Pies musi je pokonać przeskakując daną wysokość, a przewodnik musi biec obok przeszkody. Kolejnymi zmaganiami są mur i koło. Szczególną trudność może sprawić koło, ponieważ pies samodzielnie oddalony od przewodnika musi przeskoczyć przez środek zawieszonego kółka. Następną przeszkodą, którą trzeba przeskoczyć jest skok w dal. Tutaj pies musi wydłużyć skok, rozciągnąć się w powietrzu i bez przewrócenia elementu przeskoczyć ją. Bardziej statyczną przeszkoda jest stół, pies musi wskoczyć na niego i utrzymać się w danej pozycji przez 5sekund, a potem kontynuować bieg. Przeszkodami które moim zdaniem sprawiają najwięcej problemu są przeszkody strefowe. Są to kładka, palisada oraz huśtawka. Każda z nich ma wyznaczone strefy bezpieczeństwa przy wejściu i zejściu. Pies powinien dotknąć tych fragmentów przynajmniej jedną łapą. Jest to trudne, ponieważ wymaga od psa samodzielności i skupienia na czynności, a od przewodnika wymaga dobrego przygotowania psa do pokonywania w/w przeszkód. Ostatnią zaawansowaną przeszkodą jest slalom pies musi z dokładnością, zwinnością, jak najszybciej pokonać ten element toru, zaczynając od minięcia pierwszej tyczki lewym barkiem.
Mam nadzieję, że tym artykułem zachęciłam wszystkich do aktywności razem ze swoim czworonogiem. Wspólnie spędzony czas na pewno przyniesie wiele radości i zmotywuje do dalszych wyzwań, które z biegiem czasu będą możliwe do zrealizowania.

autor

Jeśli ktoś z Was chciałby rozpocząć swoja przygodę z Agility, zapraszamy serdecznie do Strefy Psa !

Serdeczne podziękowania dla Anja Troha Canine Photography za użyczenie zdjęć do tego artykułu 🙂